Od miłości dzieli cię 36 pytań. Chcesz się zakochać? Od miłości dzieli cię 36 pytań. Chcesz się zakochać? Od miłości dzieli cię 36 pytań. Naukowcy opracowali listę pytań, które mają zbliżyć do siebie nieznajomych i sprawić, że poczują się sobie bliscy. Oto 36 pytań, które mogą prowadzić do zakochania - odważycie
Po latach stabilnego, choć zbyt przewidującego związku łatwo się zakochać. Wystarczy przystojny, mocno intrygujący mężczyzna, całkiem inny niż mąż, by pojawiło się zauroczenie czy pożądanie. Historia stara jak świat. Jak jednak zakochać się ponownie w tym samym, dobrze znanym człowieku? Po latach spojrzeć w oczy bliskiej osoby, z którą jesteśmy „-dzieści” lat i poczuć znajome łaskotanie w brzuchu i…nieco poniżej też? To jest trudne, prawda? To zdarza się znacznie rzadziej! „Mam prawie 41,zakochałam się znów w mężu,seks codziennie i w całkiem innym wymiarze.” Żaneta Szczęśliwy związek nie polega na jednorazowym wyznaniu miłości i poprzestaniu na tym. Żeby być prawdziwie szczęśliwą, powinnaś się zakochiwać w mężczyźnie każdego dnia na nowo. I każdego ranka być pewna, że właśnie jego, a nie kogoś innego chcesz. Co musi się stać, by na nowo odkryć bliską osobę i zakochać się w niej jeszcze mocniej? Musicie się zmieniać? Osoba, z którą się wiążemy, 5 lat później jest inna. Za kolejne 10 lat jeszcze bardziej się zmienia. Dalej jest jeszcze gorzej. Chociaż…czasami dzieje się zupełnie inaczej. Bywa znacznie trudniej. Mianowicie wtedy, kiedy on nie zmienia się w ogóle. Mężczyzna pozostaje w miejscu, a kobieta stawia milowe kroki. On krzyczy za nią gdzieś w tyle, ale ona już nie chce wrócić, bo odkryła, że tam, gdzie się znajduje, jest znacznie ciekawiej. Nawołuje go do siebie, ale…on wcale nie chce przyjść. Dlatego nie jest ważne tylko to, jacy jesteśmy, gdy zakładamy sobie obrączki na palce, ale przede wszystkim to, jacy stajemy się później. Istotne jest to, jak po latach oddziałujemy na siebie, jak patrzymy na świat i jak oceniamy rzeczywistość. Każdy związek to dwie siły, które się ścierają. Istotne, by oprócz błyskawic i grzmotów, które zawsze się pojawiają, powstał wspólny front. Najlepsza mieszanina to te same priorytety, wspólne marzenia i plany. Z…szczyptą tajemniczości. Zakochać się na nowo można w człowieku, którego podziwiamy. Który nas inspiruje, który cały czas Jest dla nas zagadką. Mimo lat, nie powszechnieje, ale wywołuje dreszcz na ciele. Kochać się i siebie Zakochać się można ponownie w mężu, jeśli on kocha siebie i cieszy się życiem. Jeśli Ty również lubisz codzienność i nie traktujesz męża jako osoby, które musi spełniać wszystkie Twoje potrzeby, to macie ogromną szansę na bycie razem aż po kres dni. Jeśli odnajdujesz się w relacjach z przyjaciółmi, rodziną i masz codziennie o czym porozmawiać z nim przy dobrej kawie – to wystarczy, by stworzyć dobry fundament. Randka potrzebna od zaraz To zdumiewające jak wiele par w stałych związkach nie chodzi na randki. Bo po co się męczyć, stroić, wychodzić, wydawać pieniądze? Nie ma czasu, ochoty… Błąd. Wyjścia razem są bardzo potrzebne. Im więcej czasu spędzamy tylko razem, im jest to czas cenniejszy, tym lepiej. Bez telefonu, internetu, stresów, rozmów o dzieciach, tylko we dwoje i w skupieniu. Nawet jeśli randka miałaby polegać na wpatrywaniu się w piękno przyrody. Ważne, że razem. Tak, jak pocałunki, przytulanie, każdego dnia. Badania pokazują, że w stałych związkach coraz mniej się całujemy. A każdą taką formę uczuć traktujemy jako preludium do seksu. Całkiem niepotrzebnie! Problemy te małe i większe Co jeszcze wzmacnia związek? Czyni go atrakcyjniejszym? Na pewno…problemy. Tak, to paradoksalnie właśnie pokonywanie wspólnie przeszkód wzmacnia nas jako parę. Sprawia, że stajemy się jeszcze bliżsi. To dlatego, lepiej gdy para sama się dorabia. Krok po kroku realizuje plany i spełnia marzenia. To dużo lepsza opcja dla niej niż sytuacja, kiedy wszystko dostaje się „na gotowe”. Pewnie, zbyt duży natłok problemów może złamać nawet najsilniejszego człowieka, jednak „normalna” dawka życiowych zawirowań to dodatkowy powiew emocji. Z tego też powodu stanowi doskonałą motywację do rozwoju. A rozwój we dwoje smakuje jeszcze lepiej. Zakochać się w mężu jeszcze raz Co zatem zrobić, by zakochać się w mężu jeszcze raz? Nie zapominaj o sobie. Pielęgnuj w sobie cechy, które uważasz za dobre. Nigdy się nie poświęcaj. Bądź zaangażowana, bo angażujemy się w rzeczy, które są dla nas ważne. Poświęcenie to przymus. Nie zmuszaj się. Rozmawiaj szczerze. Mów o tym, co dla Ciebie ważne. Usłysz, co się liczy dla Twojego partnera. Zamiast krytykować, postaraj się doceniać. Mów wprost czego potrzebujesz. Nie bój się powiedzieć: „To mnie wiele kosztowało. Doceń to, proszę. Przytul mnie”. Bądź życzliwa i empatyczna. Badania pokazują, że uczucia te pozwalają na długo zachować miłość. Przytulajcie i całujcie się jak najczęściej. Próbujcie nowych rzeczy. Życie to przygoda.
Odp: Chcialabym się zakochać! Ogólnie odczuwam tęsknotę za byciem z kimś, za uczuciem. Odczuwam niecierpliwość. Może też sama coś sobie potrzebuje udowodnić, jednocześnie chcę aby faceci mi udowodnili, że są w stanie naprawdę kochać i się starć. Wiem to straszne, że tak myslę.
Jak ponownie odnaleźć miłość, jeśli czujesz że wasze relacje osłabły? Czy uczucie które kiedyś was łączyło można już skreślić, czy warto o nie zawalczyć? Może nie wszystko jest stracone? Relacje są trudne, wszyscy wiemy, że tak jest. Bez znaczenia, jak długo jesteście w związku, są dobre i złe dni. Są chwile, kiedy nie możecie czuć się bardziej szczęśliwi i zakochani, a potem są dni, w których zastanawiacie się po co właściwie jeszcze razem jesteście i czy cokolwiek was łączy. Udane związki nie są jak spacer w parku – to mnóstwo kompromisu i ciężkiej pracy. Wszyscy mają wzloty i upadki, ale jeśli czujesz że osiągnęłaś bądź osiągnąłeś pewną granicę – czas na poważne decyzje. Zanim jednak zrezygnujesz ze swojego związku, zastanów się czy jest coś co można zrobić, aby przywrócić go do stanu zakochania. Jak zakochać się w partnerze? Dobrą wiadomością jest to, że jeśli ty i twój partner chce ocalić swój związek, istnieją sposoby, aby to zrobić. Dlaczego by nie spróbować tych 10 wskazówek? 1. Powiedz im to, czego potrzebują. Znacie się jak nikt i doskonale wiecie czego potrzebuje druga osoba, co chce usłyszeć. Często przyczyną kryzysu może być seria zwykłych nieporozumień, które prowadzą do punktu, w którym czujesz, że twój związek nie działa. Jeśli powiesz partnerowi dokładnie to, czego potrzebuje – masz szanse uzdrowić waszą relację. Niemal jak u lekarza, gdzie pacjent mówi o swoich objawach a mądry lekarz daje mu lek. Tu lekiem będą słowa. Nie należy oczekiwać, twój partner będzie czytać w myślach. Tak więc, jeśli czujesz się niezadowolony z relacji, powiedz mu, czego chcesz i powiedz to co chce usłyszeć. 2. Proś o to czego potrzebujesz i słuchaj o potrzebach Twojego partnera. Jeśli jego potrzebą jest zdystansowanie się na osobności, bądź zwrócenie szczególnej uwagi na pracę – daj mu to. Może to trochę potrwać, żeby naprawdę zrozumieć przyczyny problemów i wypracować to, czego dokładnie pragniecie. Ale jeśli przydażyła wam się ogromna zmiana, po której staliście się nieco inni – wiedzcie, ze tak się zdarza i nie jest to powód do skreślenia partnera. „Kiedyś byłeś inny/byłaś inna”. Kiedyś każdy by inny 😉 A czasami może to być trudne, aby usłyszeć, aby zrozumieć. Ale jeśli nie komunikujecie się skutecznie, twój związek najprawdopodobniej się rozpadnie. 3. Bądź otwarty na to, o co prosi partner. Łatwo powiedzieć prawda? Czasem wydaje nam się, ze oczekiwań jest zbyt wiele i to my stale się poświęcamy, natomiast z drugiej strony starań brak, ale czy czasem nie chciałabyś powiedzieć sobie: a co mi szkodzi i jeszcze raz spontanicznie wyruszyć na weekend, choć na chwilkę zapomnieć o obowiązkach, zamiast ciosać na głowie partnera kołki i wyliczać obowiązki i zobowiązania? To bardzo proste, aby zobaczyć błędy innej osoby, a znacznie bardziej wymagające, aby zobaczyć własne. Dlatego należy zachować otwarty umysł, być wrażliwym i współpracować. 4. Bądź pozytywny. Kiedy już raz powiesz, zauważysz coś negatywnego na temat partnera, łatwo przekształcisz to w schemat myślowy. To droga prosto w dół. dodatni. Kiedy po raz pierwszy pomyślisz o tym, że już się nie kochacie, łatwo będziesz przypominać sobie tę myśl przy każdej okazji. Pozytywne myślenie to samospełniająca się przepowiednia. Więc jeśli chcesz, aby kontynuować związek, trzeba myśleć pozytywnie. Jeśli jesteś zbyt negatywna będzie prawie niemożliwe, aby zobaczyć wyjście z sytuacji. 5. Dyskusja o przyszłości. Jeśli chcesz poczuć podekscytowanie i czerpać satysfakcję ze swojej relacji ponownie – snuj plany, myśl i rozmawiaj o przyszłości. Mając plany i wyobrażając sobie przyszłość, a jednocześnie siebie razem zbliżycie się do siebie. W ten sposób będziecie działać na rzecz wspólnego celu widząc siebie razem w przyszłości. Ten wspólny obraz jak wspólny dom czy dzieci sprawicie, że wasz związek stanie się silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. 6. Znajdź czas dla siebie i daj taki czas partnerowi. Będąc w związku często zaniedbujemy rozwój osobisty, zaniedbujemy przyjaciół. Zawężamy krąg znajomych i zainteresowań. To błąd, bo to niezdrowo przebywać razem stale. Jeśli spędzasz większość swoich wieczorów siedząc w fotelu bezmyślnie patrząc w telewizor, łatwo zgubisz kontakt z partnerem. Wspólnie spędzany czas jest ważny aby utrzymać iskrę w związku. 7. Stale podejmuj wysiłek. To ogromnie ważne w związku: nie przestać się starać. Wiele związków się rozpadło, bo partnerom po prostu już się nie chciało. Powierzchowność nie jest najważniejszą częścią naszego życia, ale jeśli nie zależy wam na tym, aby np. ładnie wyglądać w swoim towarzystwie. Okazujesz zainteresowanie. 8. Próbuj nowych rzeczy. Często wystarczy trochę zmienić, aby wiedzieć, jak by się znowu w miłości. Warto podjąć nowe hobby, udać się na wycieczkę lub spróbować czegoś, co zawsze chciałeś zrobić. Nowe doświadczenia sprawiają, że wypadacie ze związkowej rutyny i czujecie powiew świeżości. Poznajecie się na nowo. 9. Bądź cierpliwy i życzliwy. Pamiętaj, że każdy przechodzi przez trudny okres. Jeśli pamiętasz dobre czasy i ważniejsze dla ciebie jest aby do nich wrócić, zamiast próbować układać życie od nowa: na pewno się uda! LovePanky
Jak naprawić związek? 11 sposobów na to, by poprawić relacje z partnerem i zakochać się na nowo. ak. 20 stycznia 2021, 9:48 1. Siema! Przeczytałam chyba wszystkie Wasze historie i tak sobie postanowiłam, że napiszę tez swoją. No to tak... kobiety, a raczej wtedy jeszcze "zbuntowane nastolatki" podobały mi się juz gdy jeszcze chodziłam do podstawówki. Tylko, że wtedy kompletnie nie wiedziałam co ze mna jest i nikomu o tym nie mówiłam, wiec tak trwałam w niepewności aż do końca gimnazjum. A raczej prędzej zaczęłam podejrzewać fakt, że bardziej pociągają mnie kobiety. Ale dopiero wtedy zaczęłam rozkminiać, jak w 1gim. zakochałam się po 10min od poznania, w mojej koleżance. To dopiero był strzał! Do dziś stwierdzam fakt, że jest to zjawiskowa dziewczyna, mimo że ma chłopaka* na początku bardzo chciałam ja poznać. Co chwilę rozmawialysmy i takie tam. Po prostu stałysmy się koleżankami. Po wakacjach, była to 2gim. miałyśmy coraz to lepszy kontakt ze sobą. Mimo, że widziałysmy się tylko w szkole. Ja zaniedbalam wtedy swoje przyjaciółki i poswiecalam więcej czasu dla niej. Ale skroce trochę historie, bo to dużo pisania jest. Taśma w przód i kończymy 3gim, jest super! Pani "K" parę razy się do mnie zbliżyła, mówiła często ze jest bi ale ja i tak nie kumałam zbytnio tego. Zaczęły się wakacje... mi odbiła palma. Zaczęłam prace w barze na kuchni, tak już w tym wieku a nawet i prędzej... rozpiłam się. Po pijanemu napisałam jej , że ja kocham itp. odpisała tylko, że mam odpuścić. Nie zrobiłam tego. Po tygodniu się z nią spotkałam. Wytłumaczyłam wszystko i było ok. Ale nic z tego nie wyszło, chociaż ja kochałam... Znowu taśma w przód. Szkoła średnia. Oczywiście klasa mi nie podeszła i nie chodziłam przez prawie miesiąc do szkoły. Chcieli mnie wylać. Ale zaczęłam chodzić i okazało się , że klasa jest spoko. W sumie były to same dziewczyny. Tam zaprzyjaźniłam się z panią "A" . Spodobała mi się. Zauroczylam się od razu. Zajebiście spędzałam z nią czas. Demoralizacja 100%. Codziennie się kłóciłyśmy i codziennie mowiłyśmy, że się kochamy. Ja kochałam trochę inaczej. Jak skończyła się szkoła, powiedziałam jej o wszystkim ale nie zrozumiała. Tez ma teraz chłopaka i jest szczęśliwa. Nie mam z nią kontaktu. Od tamtego czasu, nie zwracałam uwagi na nikogo, bo nikogo nie szukałam. Nie wiedziałam w sumie czego chce. Umawialam się parę razy z chłopakami ale do niczego nie doszło. W końcu pojełam sprawę. Wiedziałem, że jestem lesbijka i koniec tematu. Nie mogłam się tak dalej oszukiwać. Poznałam później panią "D". Ona się pierwsza zakochała. Ja musiałam z tym poczekać, bo praktycznie jej nie znałam ale była piękna i z czasem poczułam to samo. Miałyśmy wiele wspólnego. Zbliżałysmy się z każdym dniem, miesiącem coraz to bliżej. Kochałam ja ponad wszystko. Było wtedy tak pięknie, chociaż mieszkałyśmy od siebie kilkaset kilometrów dalej. Ale bajka się musiała jednak skończyć. Zdradziła mnie z chłopakiem, ale po miesiącu z nim zerwała. Próbowałam wszystko naprawić, mimo że to Ona mnie zostawiła. Ale nic z tego... nie chciała wchodzić do tej samej rzeki 2×. Odpuściłam w pewnym sensie teraz tez ma chłopaka, choć nadal coś do niej czuje. Zaczęłam się "staczac". Alkohol, narkotyki w sumie to drugie było z umiarem. Ale skończyłam z tym. Może nie z alkoholem. Mniejsza o to.. W sierpniu ubiegłego roku, zaczęłam się spotykać z panną "K". Nic do niej nie poczułam ale wiedziałam, że Ona do mnie tak. Jednak wyjechałam i ja zostawiłam. Ale wróciłam. Spotkałam się z nią. Zbliżałysmy się do siebie, ale ja nadal nic nie poczułam. Zostawiłam ja po raz kolejny. Zraniłam ja , bo mnie kochała ( może nadal kocha). Sama nie wiem dlaczego tak się stało. Żałuję w sumie tego .. Nadal chyba kocham pannę "D". Sama nie wiem. Konwersuje z wieloma dziewczynami. Niedługo wracam na stare śmieci i każda chce się spotkać, chociaż do żadnej nic nie czuje. Chciałabym się na nowo zakochać. Poznać tą jedyną i z nią trwać. Ale to zapewne ma tak większość dziewczynyn. Czyż się nie mylę? Najwidoczniej musze jeszcze trochę poczekać. Tak raczej jest mi pisane. Pozdrawiam i pije Wasze zdrowie dziewczyny! * Strasznie dużo tematów pominelam. Mając dopiero oczko 21 , przeżyłam zbyt wiele, ale to kiedyś przeczytacie jak napisze o tym książkę. ______________________________________________ Wasze historie, przeżycia, coming-out'y, jakieś problemy możecie wysyłać nam na maila albo formularzem kontaktowym na dole. Zapamiętaj mnie Nie zalecane na współdzielonych komputerach. Logowanie anonimowe. Chciałbym się zakochać. Przez Gość gość, Luty 27, 2015 w Życie uczuciowe. Polecane posty. Zobacz także: czym jest promiskuityzm – Kiedy tchórzysz? Czesław Mozil: Tchórzę, kiedy czegoś się ode mnie wymaga. Kiedy słyszę faceta, który opowiada o swoim nieudanym podboju, porażkach, a i o tym, że się poddawał i na końcu zdobył jej serce, to mnie to strasznie jara. – Że tak o nią walczył? Czesław Mozil: Tak. I wtedy robi mi się ekstremalnie smutno. Bo ja albo nie spotkałem takiej kobiety, albo po prostu dziecinnie zadzieram – po odmowie – nos do góry i myślę: Nawet nie wiesz, co straciłaś. – Może w swoim życiu nie stworzyłeś miejsca na miłość? Czesław Mozil: Jak ty to mówisz, to brzmi to strasznie. A jak mam skojarzenia bardzo romantyczne, to jak dialog z końcówki filmu. Mam nadzieję, że tak nie jest. Jest muzyka. W liceum mówiłem swojej nauczycielce, że chętnie podpiszę kontrakt z diabłem, żeby żyć ze swojej muzyki. – Mały Czesław, bo dzieci często tak mają, rzeczywiście w swoim pokoiku wzywał diabła, żeby podpisał z nim cyrograf? Czesław Mozil: Nie, ale to sobie wyobrażałem. Że gdyby przyszedł pan i powiedział: „W tej chwili, chłopczyku, masz wybierać: tak albo tak”, to powiedziałbym: „Chcę muzykę”. Ze świadomością, że coś za coś. – Może więc podpisałeś ten cyrograf, bo może wystarczy go w myślach podpisać? Czesław Mozil: Albo go sobie wmawiać, albo używać jako ucieczki od problemów miłosnych. Mimo że uważam się za totalnego romantyka, to jeśli przyjaciółka, kochanka ma wchodzić w moje życie, trochę więcej miejsca w nim zajmować, to ja się od razu zwijam. I to nie pozwala mi poczuć tej osoby troszeczkę inaczej. – W ten sposób nie poznajesz kobiet w ogóle. Czesław Mozil: Czasami, to brzmi strasznie nie fair, ale taka partnerka jest prawie jak substytut alkoholu czy tabletek na sen. Bo jest się po koncercie, adrenalina i trudno zasnąć, a łatwiej, kiedy masz partnerkę i wino. A 2011 rok to była ciągła adrenalina. Chciałem pokazać sobie i innym, że ja potrafię to, to i to, że można połączyć ten świat medialny z wiarygodnością artystyczną! Dlatego wymyśliłem z rok temu i powiedziałem menedżerce: „Asiu, zagrajmy w każdy poniedziałek, po tych lajfach w »X Factorze«. Zabukujmy poniedziałki w małych wioskach, żebym mógł zejść z telewizora, mentalnie też odsapnąć i być trzeźwy w poniedziałek rano. I żeby ludzie sprzed niedzielnego telewizora mogli mnie poniedziałkowego zobaczyć u siebie w mieście”. – I jak oni Cię w te poniedziałki odbierają? Czesław Mozil: Przepięknie! I przychodzą dalej ci, którzy przychodzili cztery i pięć lat temu, co mnie bardzo cieszy. Gramy dość trudny koncert, złożony z bardzo starych kawałków, mało hitów, a ludzie rozumieją. Przychodzą na muzykę, a nie na gwiazdę niedzielnego wieczoru w TVN. – Tak Czesław się uwiarygadnia przed sobą i widzami. A kiedy Czesław cierpi? Czesław Mozil: Jak ludzie próbują znaleźć gdzieś ściemę, we mnie, w moim graniu. – A może Ty też cierpisz przez to, że się w sobie nie mieścisz? Nie masz takiego wrażenia, że jest Ciebie za dużo jak na jednego człowieka? Czesław Mozil: Tak mi powiedziała kiedyś menedżerka. I matka też: „Ty chcesz wszystko”. – A umiesz w ogóle odpoczywać, oprócz alkoholu? Czesław Mozil: To coraz trudniejsze, nawet gry komputerowe, które kiedyś były dla mnie wielką rozrywką, przestają działać. Absurdalne jest to, że wszystko, od czego chciałem uciec, czyli to szkolne poczucie, że jesteś do tyłu, masz nieoddane zadania, wróciło. To poczucie mam, gdy chodzi o moją twórczość, mniej teraz tworzę czy piszę melodii. Teraz często siadam, bo wiem, że muszę siąść i „odrobić” muzykę. – Jak zadanie z matematyki. Czesław Mozil: Prawie. A ja bym chciał dojść do takiego stadium, że będę po prostu tworzył. Jestem jeszcze strasznie, cholernie niedojrzały jako twórca. Muszę mieć dwa, trzy dni pijactwa, nudzenia się, ale w jednym miejscu. I jak się budzę troszeczkę skacowany, wtedy mogę pochodzić nago po mieszkanku, koło pianina siąść i zacząć się z nim dogadywać. – Może odpoczywasz podczas „X Factora”? Siedzisz, słuchasz sobie muzyki… Czesław Mozil: Na pewno to nie jest praca, która mnie psychicznie i fizycznie wykańcza. Tutaj jestem sobą, przeżywam, taka trochę zabawa. Tylko że to trwa 25 dni w roku! I wiem, że w poniedziałek, kiedy wrócę z trasy, będą pustki. Może powinienem się nauczyć troszeczkę mniej balować na trasach, żeby takim nie wracać w poniedziałek, bo to jest jak domino – balujesz cały weekend, wracasz, pustka i masz wielką potrzebę pociągnięcia dalej tego balu… – Wpadasz w taki pijacki dygot? Czesław Mozil: Tak, czasami coś takiego miałem. Po trasie jest poniedziałek i mam pięć dni, zanim pojadę znowu w trasę. I czasami ten bal trwał sześć dni. Wiem, że musi być balans, ale nie lubię takiej myśli, że idę na imprezę i wracam o godzinie drugiej. – No to o której chcesz wracać?! Czesław Mozil: O drugiej. Ale dwa dni później. I lubię to, co taki bal może dać głowie, bal trzydniowy potrafi oczyścić mnie umysłowo… – Oczyścić… Czesław Mozil: Tak, czuję się świeży, nowy umysłowo. Straciłem jeden dzień, kilka, ale bardzo zdrowo jest wrócić z powrotem. Jedną rzecz chciałbym tylko podkreślić – ja dużo pracuję, jestem bardzo zdyscyplinowany. – Ale ciągle nie odrobiłeś wszystkich zadań, masz zaległości. Czesław Mozil: Inaczej. Moje życie składa się z pracy i z balowania. – Nie boisz się alkoholizmu? Czesław Mozil: Boję się. Boję się wszelkich nałogów, ale próbuję… – Mieszkasz w Krakowie, tamtejsi alkoholicy mówią o sobie, że nie są alkoholikami, tylko pijakami. Czesław Mozil: Mam meldunek w Krakowie, a kredyt spłacam w Warszawie, na Pradze. Uciekłem od Krakowa; był jednym z powodów mojego powrotu do Polski, chciałem zamieszkać w tym pięknym mieście. Ale tam nie ma prawie wieczoru, żeby ktoś mnie nie zaczepił, tam są bitki. Ostatnio wszedł gość do jakiejś małej knajpy i trzy gołębie wrzucił, krzycząc: „Niech was osrają!”. Rzuciłem się na niego. Kraków jest tak zakompleksiony, jeżeli chodzi o ten artyzm, nie mogą się wyluzować, czuć tą „spinę” w każdej knajpie. To jest jak komentarze na Pudelku razy tysiąc. – Tylko trzeba znać cytaty z literatury. Czesław Mozil: Tak, a ja, mimo że mam matkę polonistkę, bardzo mało czytałem. – Nie boisz się, że jesteś debilem, skoro nie czytałeś? Czesław Mozil: Skoro mam 32 lata, to sam już doszedłem do tego, że nie jestem debilem. Mam formę emocjonalnej inteligencji, choć intelektualnych zasobów dużo mi brakuje. I boję się alkoholizmu, jak boję się wszelkich innych nałogów. – Tak jak boisz się miłości, tak się boisz alkoholizmu. Czesław Mozil: Inaczej. Moja menedżerka powiedziała mi tak: „Jesteś uzależniony, tylko uzależnienia się zmieniają”. Jest taka forma uzależnienia: jak tutaj coś się uspokaja, to nagle chodzę w inne jazdy, czy to są kobiety, czy… – I co jest lepsze: seksoholizm czy alkoholizm? Czesław Mozil: Dzięki Bogu póki co jeszcze wiem, kiedy to i to robi się niesmaczne. To są ucieczki. Nie robię z siebie strasznego dramatu, jestem normalnym chłopakiem, lubię pracować. Ale wiem, że mi łatwo przychodzi rozwalać się na kawałki i potem muszę zbierać te klocki, bo jestem wielkim marzycielem, marzę sobie… – O wielkiej muzyce? Czesław Mozil: Jak ja mogę marzyć o rodzinie, której nie mam? Teraz wszyscy moi przyjaciele zaczynają mieć dzieci, a co ja robię? Więc ja wierzę w rodzinę i dzieci, chciałbym się spotkać z tobą za parę lat i powiedzieć: „Jestem szczęśliwy”. Albo może jestem szczęśliwy, nawet jak jestem sam? – Ja o muzyce, Ty o rodzinie. Męczy Cię ten brak miłości. Czesław Mozil: Nie mogę powiedzieć, że jest mi naprawdę dobrze w tej chwili. A znowu ta czułość, którą pamiętam, z tymi paroma partnerkami, ona jest niezwykła! – Jesteś piewcą Polski B, C, przedmieść, małych miasteczek. W Twoich teledyskach większość bohaterów to zwykli ludzie ze swoim zwykłym życiem. Czemu Cię to tak urzeka? Czesław Mozil: Bo to jest niesamowite, że jest taka stacja jak TVN! Oni kreują tą Warszawę, Warszawa jest tutaj, tylko że bez tych mniejszych miasteczek by tej stacji nie było. – Bo tam jest oglądalność. Czesław Mozil: Tak! – I oglądalność przeżywa i Ty o tym piszesz i o tym śpiewasz. A co w ogóle o tym wiesz? Czesław Mozil: Może dużo nie wiem, ale byłem zmuszony do jeżdżenia po Polsce. Taki pan Andrzej Kuba Florek usłyszał naszą demówkę i zaczął nam organizować trasy. A że trudniej mu było załatwić koncert w Warszawie, jeździliśmy po prowincji. I tam spotykam ludzi, dla których ta Warszawa i to, co się dzieje w telewizji… – To inny kontynent? Czesław Mozil: Tak! A tu nagle przyjechałem ja i jeszcze dziękują mi, że patrzę im w oczy! – A nie miewasz na prowincji takich pokus, żeby jakąś dziewczynę stamtąd zabrać i tu ją, na ten kontynent Wawa wsadzić, zmienić jej życie, bo możesz to zrobić? Czesław Mozil: O tym jest taka piosenka „W sam raz”. Nie, bo to by było straszne dla niej i dla mnie. – Moim zdaniem byś zrujnował nie ratował. Czesław Mozil: To rzeczywiście byłby hard core. – Stoisz okrakiem między kontynentem Wawa i polską prowincją. I wygląda na to, że prowincja bardziej Cię podnieca. Czesław Mozil: Ależ pewnie! Uwielbiam ekipę, jak robimy „X Factor”, ale potem uciekam do swojej knajpy na Pradze, lokalnej. Powiem szczerze, że tu, na Pradze, pierwszy raz czuję się jak w domu, w tym moim dwupokojowym mieszkanku. – Masz meble? Łóżko czy materac? Czesław Mozil: Mam meble. Nie mogę sobie pozwolić na wielki lans, 300 metrów kwadratowych, więc w tych 30 metrach mam białą podłogę, wreszcie mam kuchnię. Mam dużą wannę, bo moja eksdziewczyna powiedziała mi: „Pralka do kuchni i duża wanna”. I teraz prawie codziennie jej za to dziękuję, bo ta wanna mieści dwie osoby. Ale jak robisz łazienkę, kupujesz telewizor za 250 złotych, taki mały, i masz w łazience telewizor. I sobie oglądam tam dziennik, taki mały lans. Nic więcej. I jest pianino, jest kanapa i kupiłem sobie bieżnię. Tylko to się mieści. Rolety jeszcze na wszystkie okna, bo mam szkołę tuż obok. Kiedyś o tym zapomniałem i cztery okna piątej klasy przez chyba pięć minut patrzyło, jak chodziłem nago. Jak się obróciłem i ich zobaczyłem, a oni mój wzrok, zaczęli tak piszczeć! Więc ja szybko do windy, po rolety, zamówiłem pana i wszystko jest teraz ciemne. – Jak się dogadujesz z Kubą? Obaj jesteście adehadowcy i samce alfa, więc jak się spotykacie, to chyba mówicie równocześnie i nie słuchacie się nawzajem? Czesław Mozil: Nie. Siedzimy te pół godziny, kiedy jedziemy na live, i wtedy jest świetna, piękna rozmowa. Ja ten czas wykorzystuję, żeby dostać parę porad. – Czyli to on musi wygrać? Czesław Mozil: Ja sobie pozwolę powiedzieć, że nie zawsze wygrywa. – Ale musi, ma ten pęd do tego. Ty też go masz? Czesław Mozil: Tak, ale on jest niezwykły. Ostry zawodnik. – Kto więc jest większym samcem alfa – Ty czy Kuba? Czesław Mozil: … – Ciężko Ci przechodzi przez gardło? Czesław Mozil: Logiczne, że ja, nie ma żadnej kwestii! O takich sprawach to ja z Kubą nie rozmawiam. – Ciężka robota bycie samcem alfa. Trzeba zawsze udowodnić swoją przewagę. Czesław Mozil: To jest ciężka praca być samcem alfa koło Kuby, tak mówiąc z przymrużeniem oka. To jest człowiek bardzo wrażliwy i ma dużo dystansu. – Tylko nie do siebie? Czesław Mozil: Dla mnie to jest frajda, że nie muszę mieć poczucia, że poznaję takie osoby, jak Tatianę czy Kubę, bardzo głęboko. Dla mnie wystarczy to, że mogę otworzyć się do pewnego punktu, z szacunkiem wobec nich, że po prostu mi się z nimi świetnie pracuje, a jutro spotykam swoją kapelę, zjem z nimi obiad, jest techniczny, kierowca, moja menedżerka – jak rodzina. – A jak Ty skończysz? Czesław Mozil: Może się skończy nagle, bo widzę, mam przyjaciół, którzy kończą nagle. – Ale możesz żyć uporczywie. Będziesz popadał w zapomnienie, taki przebrzmiały gwiazdor… Czesław Mozil: Tak bym nie chciał być zmierzły i zakompleksiony. Nie chciałbym, żeby wszystkie kompleksy, które mam, kiedyś obudziły się i pokazały inną część mnie. To by było straszne! – Jakie masz główne kompleksy? Czesław Mozil: Jako muzyk, twórca. Zawsze jest pytanie, czy to, co się robi, ma sens, bo ja to chcę, ale może… – Przeżyje Ciebie? Czesław Mozil: Tak. To jedna rzecz. Ale też czy przyjdzie dzień, że nie będzie ludzi na sali? Albo wielki strach, jak z bajki Andersena, że idzie król, a nagle jedno dziecko mówi: „Przecież on jest nagi, o co tutaj chodzi?”. – Jesteś nagi? Czesław Mozil: W jakim sensie, że mam strach, czy to, co robię, komuś się nadal będzie podobać, czy następne będzie się podobać, czy przyjdą jutro na koncert? Za każdym razem jak wychodzę na scenę, nie oczekuję oklasków. – Nie masz pewności, że będą? Czesław Mozil: Chciałbym, ale mogę tylko prosić cały czas o akceptację. Przed oklaskami jestem zesrany, bardzo pokorny. – To jest strach, nie pokora. Pokora to jest coś innego. A jakie masz inne kompleksy? Czesław Mozil: Tego małego chłopaka, metr sześćdziesiąt dziewięć. – Kurdupel? Czesław Mozil: Tak. – Z brzuchem na dodatek, co prawda gubisz trochę ostatnio ten brzuch. Czesław Mozil: Gubię go przez 16 lat – od czasu, jak zacząłem pić piwo. – Kurdupel z brzuchem jest bardziej wiarygodny, śpiewając o nieszczęśliwej miłości, wszystko się zgadza. Czesław Mozil: Tak. I z kurduplem to już się nic nie zrobi, ale z tym brzuchem… I to jest coś takiego, że inni faceci myślą: On nie jest żadnym zagrożeniem. A jestem. Rozmawiał Piotr Najsztub Zdjęcia Adam Pluciński/MOVE Stylizacja Dorota Zielińska Makijaż Magda Pieczonka Fryzura Sylwia Kiliś/Metaluna Produkcja sesji Ula Szczepaniak Kiedy się zakochujesz, poziom NGF we krwi wzrasta o znaczny margines. Innymi słowy: Gdybyś w jakiś sposób mógł zmierzyć poziom NGF we krwi, Jesteś na randce, możesz określić, czy i kiedy się zakochasz. Ale nawet jeśli tego nie zrobisz, przynajmniej wiemy jedno: miłość może się zdarzyć w ciągu 0,20 sekundy.

Jestem wdową i chciałabym ponownie wyjść za mąż, ale moje dzieci są temu przeciwne. Proszę wybaczyć poufałość, droga teściowo, ale chcę zwrócić się bezpośrednio do pani. Życie dało pani wiele i wiele także zabrało. Nie stało się tak z woli człowieka, tego typu decyzje podejmuje Ktoś Wyższy. Jego decyzje z pewnością mają na celu nasze dobro, choć czasem trudno nam to dostrzec. Pani natomiast zrozumiała, że owe decyzje są zawsze podyktowane miłością. Z tego powodu nie zamknęła pani swego serca na miłość i pokochała raz jeszcze. Zakochać się wolno w każdym wieku, nie jest to tylko przywilej młodości - ci, którzy tak twierdzą, muszą jeszcze przejść długą drogę i wiele zrozumieć. Nie jest to także kaprys naszego umysłu czy naszego serca. Zakochać się jest naszym obowiązkiem, połączonym bezpośrednio z odpowiedzialnością, która spoczywa na nas z racji tego, że jesteśmy ludźmi. To najpiękniejsza rzecz, jaka może się nam przydarzyć. To jedyny sposób, aby pozostać w łączności z rzeczywistością. Być może nie chodzi pani o miłość, ale o pragnienie czyjegoś towarzystwa, obecności, dialogu. Chce pani w uczciwy sposób wypełnić pustkę po zmarłym mężu. A dzieci są przeciwne. Z jakich powodów? Z powodu wieku, konwenansów, niechęci do uznawania życia uczuciowego i seksualnego rodziców, zazdrości w stosunku do obcej osoby, która nagle ma wejść do nie swojej rodziny, chęci udowodnienia, że potrafią z powodzeniem zastąpić ojca. To nie są poważne powody. Dzieci nie chcą nawet spojrzeć na sprawę z punktu widzenia praw matki, prawa do ułożenia sobie życia na nowo. Jest ono niezbywalne, i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości. Dzieci mogą twierdzić, że nie odmawiają matce (lub teściowej) tego prawa, ale nie rozumieją, dlaczego kobieta w jej wieku wplątuje się w nową historię miłosną. Po co? Żeby trafić na jednego z tych wdowców, którzy oszukują starsze panie, omamiają je, poślubiają na krótko dla ich pieniędzy, nie dla ich towarzystwa. Sąsiedzi przy okazji dobrze się bawią, widząc pannę młodą w takim wieku. Defetyzm na wielką skalę. Tak, jakby wszystkich tych zastrzeżeń nie można było równie dobrze odnieść do historii miłosnych pani dzieci. Ja natomiast twierdzę, że ma pani wystarczająco dużo doświadczenia, aby podjąć dobrą decyzję, i wystarczająco dużo siły, aby zmierzyć się z ryzykiem, które trzeba podjąć. Jednym słowem - ma pani serce i rozsądek potrzebne do stworzenia nowego związku. A zatem? Decyzję musi pani podjąć samodzielnie. Proszę nie pytać dzieci o zgodę (czy one panią prosiły o pozwolenie na ślub?) i nie skazywać siebie na życie w potajemnym związku, poświęcając cały czas na wymyślanie sztuczek, dzięki którym dzieci nie dowiedzą się o całej sprawie. Niech pani miłość, przyjaźń, związek (jakkolwiek bądź pani to nazwie) rozwija się na oczach wszystkich. Zazwyczaj dzieci, zięciowie i synowe, którzy nie wstydzą się ludzkich odruchów, nie mają nic przeciwko powtórnym związkom rodziców. Mogą sobie pozwolić na jakąś dowcipną uwagę, ale uszanują ich decyzję. Gdyby jednak okazali się w tej sprawie stanowczy i nieustępliwi, proszę nie zwracać na to uwagi. Pani życie nie zależy od nich i nie ma pani wobec nich żadnego długu do spłacenia. To jeszcze nie koniec. Decydując się na ponowne małżeństwo, nie wyrządza pani nikomu krzywdy. Przeciwnie - wzbogaca pani rodzinę o kogoś, kto wniesie do niej miłość, serdeczność, chęć życia. Dzieci powinny być za to wdzięczne, podziękować i trzymać za was kciuki. Więc proszę nie dać się zastraszyć szantażami typu: "Nawet nie myśl o wpuszczeniu do domu tego typa, nie wymagaj, abym traktował go jak ojca, mamy tyle problemów, a ty bawisz się w drugie małżeństwo z pierwszym lepszym, dla jednego byłaś już służącą, teraz chcesz dla innego, masz tyle lat, a zachowujesz się jak nastolatka, szybko się pocieszyłaś po stracie ojca". Istnieją dzieci okrutne i głupie, która uważają, że życie ich rodziców zależy od nich. W ten sposób wszystko zostaje postawione na głowie: rodzice dali im życie, a one korzystają z niego, ze świata, z obecności rodziców, widząc we wszystkim swoją prywatną własność, nad którą mają władzę życia i śmierci. Kiedy takie dzieci zakładają własne rodziny, nie rezygnują z tej wymuszonej własności, lecz myślą, jak wzmocnić swoją władzę nad nią: teraz, gdy same mają rodziny, próbują jednocześnie decydować o losach rodziny, z której wyszły. Wydaje im się, że awansowały na obrońców swoich rodziców, przede wszystkim gdy chodzi o wdowę lub wdowca. Odtąd to one, dzieci, będą decydować za innych. Droga teściowo, proszę zostawić ich w spokoju z ich mrzonkami i iść własną drogą. Proszę się pozbyć fałszywego wstydu: jakość pani uczuć nie zależy od pani wieku, ale od uczciwości pani życia. Żyjemy w społeczeństwie, które boi się serca. Oby jak najwięcej było takich, którzy w nie wierzą, jak pani. Więcej w książce: Zawód - teściowie - Redigolo Giampaolo

Sama wiara, że Eucharystia wyzwala od grzechów powszednich, wskazuje jak bliski i intymny jest związek między nią a codziennością. Rahner wskazuje też, że Eucharystia jest "pokarmem człowieka, który wciąż na nowo staje się głodny, który wciąż na nowo staje się słaby, który zatem w życiu duchowym jest człowiekiem powszednim".

Bardzo ładny wiguś :)Mila wygląda prześlicznie w nowym stroju made by You, trochę jak jak uczennica z innej epoki :)OdpowiedzUsuńCudownie w nim wygląda :)Przypomina mi taką Damę jakiejś posiadłości ^^OdpowiedzUsuńWig idealny, sukieneczka cudowna, bardzo mi się podoba ta stylizacja:)OdpowiedzUsuńZielono-niebieska krata - luuubię :) Wig ma super kolor i wygląda na ślicznie w nim wygląda , a sukienka i kokardka boska :3OdpowiedzUsuńWiguś świetny, cudnie Mila teraz wygląda. A w kompleciku rzeczywiście przypomina ma bardzo podobny do oryginalnego i dlatego Mila wygląda w nim świetnie. Sukienka rewelacyjna!!!OdpowiedzUsuńOdpowiedziTaki właśnie chciałam - lepszej jakości a jednak podobny. Strasznie ciężko było go znaleźć :) Za sukienkę dziękuje :)Usuńoo jak jej ślicznie w nowmy wigu! <3 a sukienka,kokarka i skarpety są świetne! ;DOdpowiedzUsuńPiękny wig i tez ja uwielbiam od butów p[o jej kiecuszke nowymi wigu Mila wygląda jak...Mila:) Czyli tak jak powinno być:)Mnie tylko zastanawia skąd ty bierzesz te maluśkie buciki:)OdpowiedzUsuńOdpowiedziButki niemal wszystkie mamy od Mimiwoo a ta para akurat wylicytowana na ebay do zmienilo sie w niej wiele,ale tez nie mialo wiec....powiem tylko,ze widac ewidentna roznice w jakosci wiga nawet na fotach wiec wyobrazam sobie jak niesamowita jest na zywo!Mila to slicznota i kazdy to wie,nie ma co powtarzac za innymi (chyba:P).A buciki sa rzeczywiscie super!!OdpowiedzUsuńAle ona cudownie wygląda! Dawno tu nie komentowałam, mam dużo do nadrobienia :P Śliczne ma ubranko :DOdpowiedzUsuńłaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaał! *_* Ślicznie jej w nim! :3OdpowiedzUsuńMila wygląda cudnie ! Cóż ładnemu we wszystkim ładnie. Ciesze się że w końcu trafiłaś na "ten właściwy"OdpowiedzUsuńOdpowiedziJa też się bardzo z tego cieszę. Ile ja się go naszukałam...!UsuńFajnie, że nie zmieniłaś jej koloru wigu, bo dla mnie Mili najładniej w rudym, no i widać, że jest lepszej cudo i to w moich ulubionych podobają mi się te falbanki z koronki no i skarpetki.:)OdpowiedzUsuńAleż pięknotka :) Cudnie wygląda, różnicę widać sprawia wrażenie takiej dziewczynki-marzycielki :)OdpowiedzUsuńjakaz ona cudna!to jedna z moich ulubionych Pullipek!OdpowiedzUsuńsuper ubranko, i wybacz nie bardzo widzę różnicę w wigu no może poza długością ale za pewne na żywo jest ona bardziej zauważalna. A Mila jest prze kochana jak zwykle ;) śliczną ma buźkę ;)OdpowiedzUsuńOdpowiedziMagalito nie mam czego wybaczać, cały pic polega na tym, że wig miał być identyczny :) Mila była idealna od nowości, nic nie chciałam w niej zmieniać a oryginalne włosy przypominają jakością używaną szczotkę do butelek. Nowy wig jest miękki, bardziej naturalny i duużo lepszej jakości. Ot i cała różnica. A wiesz ile ja się naszukałam takich samych włosów? Taki kolor jest niemal nieosiągalny :)UsuńNo właśnie też się zastanawiałam, gdzie jest 'haczyk', bo wigi podobne. Po przeanalizowaniu szczegółów stwierdziłam pewne różnice w szerokości grzywki i 'wystrzępieniu' (nie wiem, jak to się nazywa fachowo, po fryzjersku) dolnej części fryzury. Miękkości niestety nie widać, może za parę lat internet będzie to oferował ;-)OdpowiedzUsuńHello from Spain: Mila is very pretty with her new wig. I also like her shoes and her dress. Keep in touchOdpowiedzUsuńPiękna sukienka, kokardka... wszystko !A wig przecudny :))OdpowiedzUsuńśliczna sukienka, bardzo w stylu takich w jakich czasami chodzę! prześliczne bufki, do tego ten wzór i kolory - wyszła Ci idealnie! nowy wig też świetny, rudości są najładniejsze!OdpowiedzUsuńMam ochotę zrobić tak: awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww ♥♥♥:DI wiguś i sukieneczka - wszystko śliczne :)Mila jest Milusia :DOdpowiedzUsuńwszystko piękne tylko w tym wigu jakoś Mili nie wiedzę.... Nie wiem czemu ale ten wig tak mi jakoś nie pasuje... ale poza tym śliczne wszystko!OdpowiedzUsuńELIANKO!!!Ktoś skopiował zdjęcia tylko Twoje :(Jest chyba taki blog lalka w pudełku? Bo chciałabym się skontakować z tą osoba, dziewczyna używa zdjęć twierdząc że to jej kolekcjaOdpowiedzUsuńUwielbiam taki marchewkowy kolor włosów. Sukienusia kolor, świetny wig, świetna sukienka, świetna kokardka... I śliczna lalka ;)OdpowiedzUsuń Zapraszam do komentowania wszystkich! Bardzo by mi było miło, gdyby każdy się pod swoim komentarzem podpisał. Anonimowe komentarze, nawet te przemiłe, nie sprawiają tyle radości, bo nie wiadomo, do kogo się uśmiechać. Bardzo dziękuję!

Sięgnięcie po Zakochać się na zabój było zdecydowanie dobrą decyzją. Mimo, że to książka o dość dużej objętości, bo składająca się z 500 stron, nawet przez chwilę nie można się przy niej nudzić. Ba! Czyta się ją tak szybko, że po przewróceniu ostatniej strony pozostaje żal, że to już koniec.
autor Paweł Szewczyk Dlaczego zmiana siebie, odpuszczenie przeszłości i przebudzenie tak bardzo mogą boleć? BO ZMIENIASZ SIĘ CAŁY TY! Nie tylko twoje myśli To przecież bzdura… Gdy odpuszczasz cokolwiek z przeszłości, to nie odpuszczasz tylko wspomnienia, obrazu, wyobraźni. Opuszczasz to całym sobą! I potrafisz to zrobić, bo już nie raz to robiłeś. Gdy chcesz zmienić coś w swoim życiu co dotyczy ciebie. Coś, co było z tobą przez wiele lat i zostało zapisane w całym tobie Co mam na myśli pisząc „całym tobie”? To oznacza twoje ciało i DUCHA! Mówi się, że zmiana życia zaczyna się w twojej głowie. I zgadzam się z tym, jednak zapominamy o czymś bardzo istotnym. Cały proces odpuszczania przeszłości i zmiany siebie. To przemiana każdej pojedynczej komórki twojego ciała, w której zaistniał zapis tego co chcesz zmienić! I to ten zapis musi zostać USUNIĘTY I ZAMIENIONY NA NOWY! I też chciałbym, żeby to się zadziało, szybko i bezboleśnie. Wiem jednak, że to nie tak działa! Czasami potrzeba wielu lat, wielu prób, wielu wizualizacji, wielu sytuacji na materii, by przemienić się i odrodzić. To nie tylko myśli mają się przemienić. Twój układ neurologiczny musi odrzucić to, co było mu do tej pory znane! Co stało się w pełni jego nieodłączaną częścią! Przemiana tego jest jak wyrwanie z siebie jednej całej z nici nerwów znajdujących się w twoim kręgosłupie! Twój układ połączeń neuronowych w mózgu, które tworzyły i łączyły się przez te lata bycia i życia w taki sposób zbudowały cały mechanizm odpowiadający za to, by to istniało! Teraz cały ten mechanizm potrzeba rozbroić, dokładnie poznając go i rozbrajając na części. To daje ogromną satysfakcję! I naprawdę warto, jest się za to wziąć! CO DALEJ GDY JUŻ ODPUŚCIŁEM? Po odrzuceniu czegoś, co było częścią mnie np. trauma związana z odrzuceniem. Potrzeba jest wymiana, transformacja i wzbogacenie tego właśnie miejsca. O to co nowe, o to co nie sprawia bólu. Sam proces jednak BOLI! NIE DZIWIE się samemu sobie, że tyle lat nie chciałem się zmieniać. Sam tego dokonałem! I dokonuję każdego dnia. Wymaga to przekonywania samego siebie każdego dnia, by nie wracać do starych działań i mechanizmów. By, robić dokładnie inaczej niż było do tej pory! To mnie przemienia. To, jak rzucanie papierosów czy innego nałogu (negatywne ciągłe myślenie to również nałóg), to nie rzucanie fajek, a całego stylu życia, jaki zbudował się przez te lata! Trzeba to zastąpić czymś innym, nowym. Czas, który spędzałem w taki czy inny sposób nawet to, trzeba przeorganizować, zmienić. Czymś nowym zastąpić. Wypełnić pustkę, która powstaje w procesie odrzucania. I świadomie przechodzę to odrywanie, odrzucanie części siebie. Tego czego już nie chce, by za mną szło przez życie jako zintegrowana część mnie. Kolejną sprawą istotną jest wiedzieć! Jaką nową część siebie chce zainstalować w sobie. Tu powstaje kolejny proces zainstalowania wszystkich szczegółów tej nowej wersji mnie. Musiałem wiedzieć co chcę, by móc to robić każdego dnia to, co da mi efekty których pragnę. Dlatego przebudzenie, przemiana, rozwój, transformacja, oświecenie powoduje cierpienie. Fizyczne duchowe i mentalne. Bo nie dotyczy tylko jednej warstwy mnie. Dotyczy to każdej mojej warstwy i tych fizycznych i tych subtelnych. Ciała jak i ducha. NAJLEPSZE CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE GDY ODPUSZCZAM? Najpiękniejsze i dające ogromną ulgę w tym całym procesie. Przemianie tego wszystkiego jest to, co naturalnie dzieje się z nami w tym przypadku, czyli POSZERZENIE PERSPEKTYWY naszej świadomości! Spojrzenie na wszystko jeszcze inaczej niż do tej pory. A nawet więcej niż wszystko, bo to co do tej pory widzieliśmy. I nazywaliśmy „wszystko” poszerza się tak, jak byś wszedł na szczyt góry i widział całą panoramę, a nie tylko wierzchołki drzew. KORZYSTAJ Z POMOCY A jeśli sam nie potrafisz wyjść z tego i spojrzeć szerszą perspektywą świeżym okiem. Co jest normalne w takich procesach, gdy jesteśmy skupieni raczej na przeżywaniu TERAZ niż na patrzeniu z innej perspektywy. Możesz poprosić kogoś zaufanego, by spojrzał na twoją sytuację. Osoba niebędąca w tym procesie może zobaczyć więcej niż ty. Gdy ja wszedłem na wierzchołek mojej góry, bardzo mocno zrozumiałem, że WSZYSTKO JEST DLA MNIE NARZĘDZIEM DO TWORZENIA CZEGOŚ LEPSZEGO! Mogę wykorzystać do stawania się LEPSZĄ OSOBĄ! LEPSZYM CZŁOWIEKIEM! Każdy z nas w jakimś stopniu cierpi, bo przemiana siebie bywa trudna. TO JEST SZTUKA I PIĘKNO, DO KTÓREJ JESTEŚ ZDOLNY! MASZ SUPER MOC CZŁOWIEKU! Jesteś człowiekiem! I naprawdę masz MOC! A zaprzeczanie temu, że masz w sobie moc w postaci setki wymówek, które masz pod ręką, w każdej chwili jest ZBĘDNE! Już siebie możesz przestać oszukiwać. Przemieniaj się, robisz to i tak każdego dnia podejmując decyzje. Potrzebujesz pomocy kogoś doświadczonego w przemianach i procesach? Chcesz przejść je w miarę łagodnie? To jestem do usług. „TWOJA SIŁA I MOC BIERZE SIĘ Z TWOICH PRZEKONAŃ I WIERZEŃ AKTUALIZACJA ICH JEST TWOJĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ”. – Paweł Szewczyk Weźmy się za to! Już czas najwyższy! Pozdrawiam, Paweł Szewczyk. Kochajtocorobisz kiedyś Robtocotrudne
\n\nchciałbym się zakochać na nowo
zapytał (a) 19.03.2011 o 20:25. Pomóżcie! Co to znaczy zakochać się? Mam 11 lat i chodzę do 4 klasy. W mojej klasie jest taki jeden Od początku tego roku szkolnego zaczęłam coś do niego czuć, ale na początku sobie jakoś z tym radziłam, ale teraz nie mogę przestać o nim myśleć. Mi się wydaje, że on mnie lubi.
Dzięki nim iskra zapłonie jak nigdy dotąd! Fot. Unsplash Po latach związek powszednieje, zanika romantyzm, a do wspólnego życia wkrada się proza. Relacja ewoluuje w kierunku przyjaźni. Częściej pojawiają się spięcia i większe konflikty. Niektórym może się wydawać, że miłość zniknęła. Nawet jeżeli tak się stało, można na nowo wzniecić iskrę. Podpowiadamy sposoby, które wam w tym pomogą. Psychologowie alarmują: 5 cech charakteru, które powinien posiadać facet, aby związek przetrwał Przypomnijcie sobie, co sprawiło, że zakochaliście się w sobie Wypiszcie na kartkach, za jakie cechy się kochacie, co w sobie lubicie. Dzięki temu odświeżycie myślenie o sobie. Być może wasze wady przesłoniły wam nawzajem to, co w was najlepsze, więc najwyższy czas sobie o tym przypomnieć. Wyjedźcie gdzieś razem Wspólny urlop to doskonały pomysł. Jeżeli macie dzieci, załatwcie im opiekę. Starajcie się nie kontaktować w trakcie wypoczynku z rodziną i znajomymi. Poświęćcie cały wolny czas sobie. Wypoczniecie i będziecie mieli czas na długie rozmowy. Przypomnicie sobie, jak to było na początku związku. 5 cech, po których można poznać desperatkę Przez rok chodźcie razem na randki Raz na tydzień/raz na dwa tygodnie/raz na miesiąc – częstotliwość zależy od was, ale nie chodźcie na randki rzadziej niż raz na miesiąc. Niech to będzie wasze postanowienie na 2019 r. Dzięki regularnym randkom zbliżycie się do siebie i odświeżycie relację. Zacznijcie coś robić we dwoje Możecie zapisać się razem na siłownię albo na jakiś kurs. Równie dobrze możecie zacząć biegać we dwoje albo przyrządzać wspólnie kolację. Jeżeli systematycznie będziecie robić coś we dwoje, wasza relacja zacieśni się. Przez jeden dzień spełniaj jego wszystkie zachcianki… ...a następnego dnia niech on zrobi o samo dla ciebie. Na przykład mowa o przygotowywaniu śniadania, wyprowadzeniu psa, posprzątaniu mieszkania, zrobieniu zakupów czy masażu. Rezygnacja z samego siebie to najpiękniejsza forma okazywania miłości, która uszlachetni wasz związek. Piszcie do siebie miłosne wyznania Mogą być romantyczne i w takim przypadku możecie posługiwać się wersami wierszy albo zabawne. W tym drugim przypadku dobrym pomysłem jest cytowanie zabawnych dialogów z filmów. Musicie jednak oboje dość dobrze je znać. Chciała pokazać miłość do męża, a tylko się oszpeciła. „Wyglądasz jak ciężko chora” Porozmawiajcie szczerze Wcześniej przygotujcie się dobrze do tej rozmowy. Wypiszcie na kartkach wszystko, co was zabolało ze strony partnera i wszystkie sytuacje, kiedy poczuliście się zawiedzeni. Porozmawiajcie szczerze, przeproście się i wybaczcie sobie. W ten sposób oczyścicie atmosferę.

10 uniwersalnych rad, które pomogą ci pokochać na nowo swojego partnera. Czasem rutyna, brak zdecydowania, separacja czy kłótnie przyćmiewają nam obraz związku. Jednak w głębi serca kochamy go jak dawniej. Podpowiadamy jak ponownie odkryć w sobie pokłady miłości! 2.

Czy można na nowo zakochać się w tej samej osobie? Czy można tym razem dotknąć w ten sposób, że uczucie powróci? Czy można podczas kłótni, zatrzymać się tak na chwilę i zapytać: – Co my robimy? Dlaczego tak się kłócimy? A później przytulić się mocno, tak jak kiedyś, tak jak dawno nie było? Można tak? Czy można tak po tych wszystkich spięciach, po tych przykrych słowach, po prostu odpuścić? A czy można w ogóle do siebie wrócić po miesiącach, po latach, żeby odkryć to, co już zapomniane? Bez przypominania sobie o tych wszystkich wadach, o tych wszystkich falach, co zalały serce i przelały czar goryczy? I powiedzieć: – Przepraszam. I usłyszeć: – Ja Ciebie też. Prawdą jest, że czasami nie zdajemy sobie sprawy, jaki skarb mamy koło siebie. I słuszne jest stwierdzenie, że ponoć doceniamy dopiero, jak coś stracimy. Bo się przyzwyczajamy. Przyzwyczajamy się do kubka, w którym kawa smakuje najlepiej. Ale dopiero jak spadnie na ziemię i rozleci się na kawałki, dostrzegamy jego poręczny uchwyt i idealny kształt. Czasami kłótnie zachodzą za daleko. Trwają zdecydowanie za długo. Do tego też da się przyzwyczaić. Do samotnych poranków i zimnego: „dobranoc”. Większość związków nie da się odratować. Czasami najlepszym wyjściem jest po prostu odejście. Ale są związki takie, które potrzebują po prostu czasu, więcej rozmów, zrozumienia, a nawet zatęsknienia. Często, dopiero wtedy, kiedy związek wisi na włosku, zdajemy sobie sprawę z tego, że trzeba walczyć. Zdarza się jednak, że rozumiemy „swój błąd” po rozstaniu, lub rozwodzie. Rozstanie. Chcę wrócić i naprawić. Co dalej? Według specjalistki od związków, Doktor Bonnie Eaker Weil, rozstania dzielą się na definitywne i strategiczne. Co za tym idzie, czasami jest szansa, aby się zejść, odratować związek. Jest tylko jeden warunek — dwie strony muszą tego chcieć. I przede wszystkim pracować nad sobą. Bo to nie chodzi o to, żeby wymazać z pamięci, co złe. Chodzi o to, że nad tymi „złymi” trzeba pracować, aby się nie nie powtarzały. Znam co najmniej kilka par, które zeszły się po ciężkim i bolesnym rozstaniu. Teraz są szczęśliwi i przede wszystkim — dojrzalsi. Znam również takie osoby, które wróciły ze względu na wygodę, wiarę, że się zmieni i tęsknotę. Takie związki raczej nie przetrwają. Dlaczego? Ponieważ wygoda jest złudna, a tęsknota w wielu przypadkach ulotna. Do powrotu trzeba podejść z dystansem i dopiero wtedy, kiedy się ochłonie. Z myślą o tym, żeby uskrzydlić, a nie powielać schematy. Nudny związek pełny niezrozumienia. Próbować, czy odpuścić? Inaczej wygląda sytuacja, w której tkwimy w nudnym związku i czujemy, że coś się wypaliło. Albo w sytuacji, w której na porządku dziennym są kłótnie i spory. Od nadmiaru kłótni można oszaleć i wiedzą o tym osoby, które tego doświadczyły. Kobiety czują się nierozumiane i niedoceniane, a mężczyźni myślą, że są spychani. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przerzucanie winy pogarsza sytuację. W takich przypadkach potrzeba rozmów i naprawdę wielkich chęci. Z dwóch stron. Psychologowie mówią, że rutyna w związku, może przyczynić się do jego rozpadu, ale wcale nie musi. Zachęcają nie tylko do rozmów, ale i egzekwowania dla siebie czasu, jeśli pojawiły się na świecie dzieci. Czasami zrobienie czegoś tylko we dwoje, może otworzyć oczy partnerom. Czasami, jeśli dadzą sobie czas, może docenią i będą chcieli coś zmienić. Tak jak z tym kubkiem, który okazuje się najlepszy, dopiero wtedy, kiedy go rozbijemy. Trzeba czasem powiedzieć: „DOŚĆ” i albo coś zakończyć, albo spróbować zakochać się na nowo, przypomnieć sobie, za co i dlaczego. Ten artykuł nie ma na celu propagowania bycia ze sobą na siłę i próbowania na przekór. Sami wiecie, że popieramy uzasadnione rozstania i rozwody. Ten artykuł kierujemy do wszystkich, którzy są wyczerpani kłótniami, albo nie są zadowoleni ze swojego związku. Chcemy, aby te kilka zdań dotarło do osób, które chcą wrócić, naprawić. I chcemy ich przekonać, że można zakochać się na nowo, ale obie strony muszą tego chcieć, a „naprawa” związku, czy budowanie go od nowa, to ciężka praca. Pytanie tylko, czy obie strony są na to gotowe? Jeśli przeżywałaś kryzys w związku, podziel się tym. Na pewno doda to otuchy niektórym. A może jesteś zdania, że nie warto wracać, naprawiać? Napisz, co o tym myślisz.
  • ዩሔвр уκуζаկω аգ
    • ሠсиρ ըк ጶдр
    • ኟሚςተсεζа у ጂгዟճя
    • Μխ ጴочωնуσ օраслеհо пюч
  • ዎ метιбοբበ ωኛօቡеπоςэ
  • Θ ю
  • Матሥчизυጮ лускаγα դиቡու
Zaczytałam się.Skończyłam i przeczytałam jeszcze raz i poczułam głód dalszej wiedzy, kupowałam kolejne ksiazki Jana Pawła II min. encykliki, zaczęłam czytać na nowo Katechizm Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-06-11 17:14:28 misia752 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-06 Posty: 4 Temat: Jak na nowo rozkochać w sobie męża???Witam, mam 24 lata ja i moj (teraz) mąż kiedyś bylismy w sobie bardzo zakochani,jak w każdym związku czasami były wzloty a czasami upadki. Od pewnego czasu wszystko zaczeło sie psuć pozniej zaszłam w ciąże, mieliśmy sie rozstać no ale zostalismy razem. wzielismy slub. Dwa i pół mieisaca temu urodziłam cudowna córeczke, niestety teraz jest coraz gorzej czuje sie samotna w zwiazku nie wiem jak namówić męża do tego by uczestniczyl w naszym życiu a nie tylko z doskoku, całymi dniami nie ma dla mnie czasu dla dziecka tylko wtedy gdy go poprosze, sam nie interesuje sie naszym małżenstwem bardzo żadko ze soba sypiamy, wczoraj nie wytrzymalam nerwowo i zrobiłam mu straszna awanture, wygarnełam mu wszystko co leżalo mi na sercu... Dzisiaj rano chciał porozmawiac i powiedział mi ze od roku tzn odkad zaczeło sie psuc miedzy nami nie kocha mnie juz, i jest ze mna tylko dlatego ze bal sie ze jak mnie zostawi to cos sobie zrobie ( mieszkamy w holandi a moja sytuacja rodzinna jest bardzo ciezka mama samotna na wynajetym mieszkaniu i na rencie i brat alkoholik i 3 dziecko w drodze) a pozniej pojawila sie ciąża. powiedział tez że nie chce zebym wracała do domu chce dać nam jeszcze jedna szanse nam tzn naszej miłości....Ja bardzo go kocham mimo ja mam zrobić prosze pomóżcie mi. Chce zeby było jak kiedys jak go rozkochac ??? jak zwrócić na siebie uwage ani zaniedbanie ani strojenie nie pomaga. w domu zawsze posprzatane zawsze wyprane wyprasowane i ugotowane co jeszcze moge zrobic ??? zalezy mi na nim kiedys bylo tak pieknie.... 2 Odpowiedź przez Hatiuszka 2011-06-11 18:18:12 Hatiuszka Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: filolog Zarejestrowany: 2011-05-28 Posty: 172 Wiek: 25 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża??? Misia tak naprawdę to już nigdy nie będzie tak jak kiedyś bo teraz między Wami jest dziecko i uwagę, którą kiedyś poświęcaliście jedynie sobie nawzajem teraz musicie poświecić też dziecku. Ja to w ogóle nie rozumiem i nigdy nie pojmę tego, jak ojciec może nie interesować się i nie zajmować dzieckiem, przecież to wasz wspólny potomek a nie tylko Twój. Mnie samo to by od tego człowieka odepchnęło, ale ja mogę mówić tylko za siebie. Ty chcesz ratować wasze małżeństwo. Pytanie co mogłabyś zrobić? Mieliście kiedyś jakieś wspólne pasję? Co lubiliście razem robić? Macie komu zostawić dziecko, żeby gdzieś wyjść razem na całą noc? romantyczna kolacja, noc w hotelu, poprzypominać sobie jak to było kiedyś gdy się poznaliście. A może Ty za dużo czasu jednak poświęcasz maleństwu i od czuje się odepchnięty, dlatego ma jakiś kryzys, może myśli, że teraz już zawsze będzie u Ciebie na drugim miejscu. I pamiętaj, że nie tylko Ty powinnaś się teraz starać, Twój mąż także, skoro chce Wam dać drugą szansę. Wiesz znam ludzi, którzy decydują się na terapię małżeńską u psychologa, nie wiem czy bierzecie coś takiego pod uwagę? ...Czy istnieje coś gorszego niż miłość brzydkiej kobiety? Owszem ? przyjaźń pięknej kobiety... Albert Camus 3 Odpowiedź przez Shanty 2011-06-11 19:17:05 Shanty Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-08 Posty: 1,103 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża??? racja, teraz jest Was że facetowi nie zależało na dziecku tak, jak ojcu powinno. ale nie chcę go oceniać, wdrażać, przecież prosisz o rady a nie rozkład jego bym wyjechała z nim, tylko we dwoje, w jakieś romantyczne miejsce. olać telefony, zrobić sobie wolne. kocha Cię już a daj wam szansę? zaraz zarz i to jeszcze Ty się starasz? A on? a on co?a może on też by się troszkę zaangażował? a nie, liczy, że jak małpka w czapeczce będziesz tańcować i może on Cię pokocha a może oboje nie chcecie na raz ratować związku, to pies go oboje. Nie wiem, czy to możliwe, ale jeśli tak-potrzeba czasu, to długi Was w końcu kiedyś łączyło, prawda? trzeba to odkopać, i ściskam! Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka: Co sądzisz o sytuacji na świecie?Dziadek odpowiedział: Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec - Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek. 4 Odpowiedź przez tomasz27 2011-06-12 03:09:38 tomasz27 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-12 Posty: 6 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża???Cześć powiedz mężowi co czujesz nie znam Ciebie może to jego wina spróbuj Go zrozumieć na pewno kocha was obie tylko się zagubił w tym wszystkim . 5 Odpowiedź przez misia752 2011-06-13 17:36:35 misia752 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-06 Posty: 4 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża??? Do Hatiuszka,Niestety nie mamy komu zostawić małej przynajmniej do tej pory nie mielismy, ale to nie przeszkadza w tym zeby razem spedzac czas kiedys moj maz lubil robic ze mna wssytko siedziec przed tv wrecz wolal mnie na jakis film albo kbaret lubilismy ogladac kabartey, wychodzilismy tez na spacery na zakupy, moj mąż uwielbia zakupy w przymierezalni przesiaduje dłużej odemnie. Teraz mąż szuka tylko okazji zeby wyjsc z domu, niewiem co sie z nim dzieje... Mam dla niego duuużo czasu ja od 6-7 rano do 23-24:00 nie spie często przez dzien siedzimy razem w salonie ja ogladam tv on na laptopie i zero słowa do siebie jak zaczne jakis temat to zaraz : jestem teraz zajety, czytam teraz, albo wychodzi lub gdzies jedzie...Wieczorami rowniez tak jest kąpie córeczke około 20:00 zanim ja poloze jest 21 nie raz prosiłam chodz spac polozymy sie wczesniej , NIE albo ZARAZ, nie raz przychodziłam przytulałam sie do niego jak siedział oparty to sie podnosił albo nie odzywał sie pokazywal ze nie jest wogole mna zainteresowany....jak cos opowiadam to yhym , yhym jak zapytałam co powiedziałam to ewidentnie nie wiedzial o czym mowilam, jak juz mialam tego wszystkoego dosc dałam mu wolna reke wogole nie zwracalam na niego uwagi zachowywałam sie tak samo jak on... tez nie pomogło. Już nieiwem co mam robic ani prosby ani grożby do niego nie docieraja....Po naszej rozmowie w sobote rano bylo tak jak zawsze tylko dodatkowo powiedział ze jedzie po mame zeby z niunia sie pobawila troche bo od tygodnia jest w holandi w pracy sezonowej pracuje od pn do pt io mieszka 110 km od nas. Przywiózł mame zrobił zakupy pytam czemu nie chowa auta do garażu a on ze jedzie na kawalerskie do kumpla ja mowie to ty przywozisz mamie i zostawiasz nas same w domu .... zagotowalam wtedy przywiozl mame zeby nie zrobila mi afery jeszcze mi powiedzial przeciez ci mowilem na tygodniou ze ide ja owszem ze mowiles ale nie mowiles o mamie ze ja przywieziesz wiec skoro ja przywiozłes myslalam ze bedziesz w domu on ze nie i sie poklucilismy niewytrzymalam i wyszlam wzielam od mamy pierwszego mopjego papierosa od roku i zapalilam po czym stwierdzialam ze dobrze niech sobie idzie pokaze jego mamie jaki on jest naprawde. spalilam spokojnie i wrocilam do domu po czym przeprosilam i powiedzialm ze nie potrzebnie sie wkurzylam ze niech idzie i bawi sie dobrze ... zanim poszedl bylo jeszcze troche czasu przez cały ten czas pytałm kilka razy o ktorej wrocisz on niewiem niewiem niewiem , wkoncu mowie no musisz sie jakos okreslic a jak ci sie cos stanie nawet niewiem czy cie szukac czy nie on z nerwami o 6 wroce a ja ok zdziwil sie strasznie i powtorzyl wrfoce o 6 rano a ja dobrze tylko obiecaj ze jakby sie wczesniej skonczylo to nie bedziesz tam spal nie niebede i tak nie ma tam gdzie tak powiedzial, i tak jak myslalam nie wrócił ja nie spałam od 6:30 bo mała wstała i mama razem z nami odrazu zaczełam do niego dzwonic a on jak zwyklen nie odbieral nawet nie mialam do nikogo nr tel dopiero po 11 od kolezanki dostałam numer chłopaka ktory mial kawalerskie i ktory miał byc o 9:15 w kosciele na mszy .... zadzwoniłam dał mi meza, maz powiedzial ze zaspal i juz wraca po rozmowie napisałam mu smsa ze ugotowałam pyszny rosół i zeby wziął Tomka bohatera kawalerskiego bo pewnie im dobrze zrobi. Mąż dlugo nie przyjeżdżał wiec zadzwoniłam do niego jeszcze raz o 12:45 obudzilam go przeprosil i powiedzial ze juz wychodzi i przyjechali za 15 minut....I wtedy niewiem co mu sie stało od tamtej pory jest jak do rany przyłóż prosze dziekuje przepraszam chodz kochanie pouczymy sie razem skarbie moze nie gotuj juz dzisiaj pojdziemy na kebaba.... Dzisiaj pierwszy raz od roku przyniósł mi sniadanie do łóżka, rozpłakałam sie..... pozniej zapytalam czy przypilnuje chwile małej ja bym sie wykompala on oczywiscie mozesz spokojnie sobie polezec ja sie nia zajme .... normalnie jestem w szoku, ale wydaje mi sie ze ona chce mi tylko wynagrodzic ten jego sopbotni wypad bo od mamy dostal niezle kazanie..... jego mama sama nie byla szanowana przez meza i nie tego uczyla swojego syna ...... mam nadzieje ze tak juz zostanie ze bedziemy starac sie odnowic nasza miłość myślicie ze damy rade ??? 6 Odpowiedź przez Hatiuszka 2011-06-13 18:33:58 Hatiuszka Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: filolog Zarejestrowany: 2011-05-28 Posty: 172 Wiek: 25 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża??? Misia wiesz co a pomyślałaś nad tym co może kryć się za tą przeminą? Czy przez myśl przeszło Ci, że może coś się wydarzyło na tym wieczorze kawalerskim? Powiem wprost, ale uprzedzam że moim celem nie jest to żeby Cię zranić: może na tej imprezie panowie zabawili się z jakąś kobietą. Wiesz jakie cuda mogą wydarzyć się na takim wieczorze, panowie to mają fantazje nieograniczone. Gdyby doszło do jakiegoś kontaktu Twojego męża z jakąś kobietą, nawet pocałunku to może on teraz czuje się winny i tym ?przymilaniem się? chce się zrekompensować. Oczywiście mam nadzieję, że to nieprawda ale czy pytałaś go o tą imprezę, co tam się wydarzyło? Czy możesz mu w stu procentach ufać? Być może jest też tak, że rzeczywiście podziałały na niego słowa każdym bądź razie trudno mi uwierzyć, żeby Twój mąż zmienił swoje podejście ot tak sobie beż żadnej głębszej przyczyny. Najlepiej jak z Nim szczerze porozmawiasz i zapytasz o to. Powiedz, że jesteś mile zaskoczona, że zaczął się starać ale ciekawi Cię skąd ta nagła zmiana, czy coś w tym stylu. Wiem, że teraz czujesz się pewnie szczęśliwa, ale miej do tego jednak pewien dystans. ...Czy istnieje coś gorszego niż miłość brzydkiej kobiety? Owszem ? przyjaźń pięknej kobiety... Albert Camus 7 Odpowiedź przez Ona9019 2011-06-13 18:41:56 Ona9019 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-15 Posty: 283 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża???Ja w ogóle nie rozumiem tej całej sytuacji.... tego Twojego faceta... a ta wspaniała przemiana to troszkę brzydko mi pachnie... albo tak jak napisała poprzedniczka: coś się musiało wydarzyć na tym wieczorze, ze teraz chce przeprosić... Najlepsza to będzie chyba szczera rozmowa... 8 Odpowiedź przez misia752 2011-06-17 13:06:29 misia752 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-06 Posty: 4 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża???ta przemiana była tylko kilku dniowa zeby wynagrodzic mi to o ktorej wrocil tzn zebym nie wkurzala sie juz na niego... tak misie wydaje bo juz wszystko wrocilo do normy rozmawialam z nim o tym twierdzil ze zachowuje sie tak samo.... ostatnio wymyslilam ze sokoro on chce byc z nami i chce sie starac na nowo wszystko stworzyc zrobie regulamin naszergo zycia napisze co mozemy czego nie zebysmy oboje mieli swoje prawa i obowiazki niech zobaczy jak duzo ja mam na glowie skoro chce sie starac moze wtedy cos zrozumie dlaczego ja zochowuje sie tak a nie inaczej np wymyslilam codziennie 24 oboje w łozkach a nie ja sie klade a on na laptopie do 2 w nocy niewiadoimo co robi...inny przyklad codzinnie miedzy 20 a 21 ma byc w domu na kompanie malej mniej wiecej o tej godzinie ja kompie. Może jest tak ze on poprostu nie umie sie odnalezc w nowej roli i wogole i trzema mu pomoc jak malemu dziecku za raczke go i wszystko pokazac moze nie jest tak ze on sie nie interesuje tylko sie boi zobaczymy powiedzial ze zgadza sie na rtegulamin i podpisze jezeli nie bedzie zabardzo wymyslny.... co wy na to ? 9 Odpowiedź przez syla135 2011-06-17 13:32:24 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Jak na nowo rozkochać w sobie męża???to bardzo mozliwe ze nie moze sie odnalesc w nowej sytulacji, ty masz pomocny instynkt maciezynski a on nie wie co jest grane. mysle ze to wazne zeby faceta wdrazac w obowiazki przy dziecku, zeby mial jakies tale obowiazki przy niej, aby mogl miec szanse budowac z nia wiez. a wiec kapanie jej jest ok, ale wazne aby to robil zawsze on, aby wiedzial ze to jego obowiazek, no ale najwazniejsze, on musi tego drugiej strony nie wiem czy to przez dziecko, w koncu problemy pojawily sie i z nim pogadaj, co dalej z tym fantem bedziecie robic. chcesz sie starac, ale jak? chyba powinnas go spytac, w koncu mozesz sie strac nie tak jak on chcial i tylko pogorszysz sprawe. niektorzy wola aby ich adorowano, dotykano, a niektorzy wola zdobywac, aby jedynie zachwycac soba. i zdaje mi sie ze ten drugi sposob jest lepszy, aby on patrzac na ciebie, gdy bedziesz mu gotowac, mowic mile sowa, wspierac, pomagajac mu sam sobie w duszy powiedzial "ale mam zaj... zone" mysle ze nie ma co wisiec mu na szyji i go przytulac calowac itd, jesli on tego niechce, ale napewno musisz z nim o tym Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Serial powstał na podstawie powieści Jakuba Żulczyka. Do licznych fanów produkcji dołączył Mateusz Morawiecki . - Mogę powiedzieć zupełnie szczerze - to naprawdę niezły serial.
Read about Chciałbym Się Zakochać w Tobie from Freaky Boys's Chciałbym Się Zakochać W Tobie and see the artwork, lyrics and similar artists.
Marcus Rosten pomaga innym zbudować więź z naturą. Poznaj niesamowitą osobę, która zmienia świat, dzieląc się otaczającym nas pięknem. „Moje otoczenie” to seria opowiadająca o tym, jak sportowcy odnajdują równowagę wśród natury. Niełatwo doceniać organizmy, które niszczą naturalny ekosystem, ale ktoś musi to robić.
Zapraszam na kolejny, ostatni webinar z cyklu SZCZĘŚLIWY ZWIĄZEK, poświęcony różnicom pomiędzy kobietami a mężczyznami.Wiele kobiet podsyła swoim ukochanym l
.